Jubileusz 90-lecia – Cykl Wspomnień cz. 9
Halina Dziubińska, Zbigniew Czeszejko – Sochacki i Bogdan Szczepanik. Trójka nastolatków tak od siebie różnych. Odmienne pasje i zainteresowania, nieco inna optyka postrzegania świata i kryteria doboru ludzi, którymi lubili się otaczać. Różna wreszcie estetyka, kulinarne gusta i talenty którymi zostali obdarzeni. Wzmiankowaną trójkę młodych ludzi coś jednak łączyło. Wszyscy mieli szansę dorastać w wolnej Polsce. Cała trójka miała szczęście posiadać rodziców, dla których edukacja postrzegana była jako jeden z życiowych priorytetów. A ponieważ Halina, Zbigniew i Bogdan nie zamierzali zarzucić edukacji po szkole powszechnej, a na dodatek opatrzność nie poskąpiła im talentów, dlatego we wrześniu 1937 r. cała trójka zasiliła klasę I b, której wychowawczynią pozostawała profesor Maria Wlazłowska.
Swoje gimnazjalne lata powspominał już nieco Bogdan Szczepanik. Pora oddać głos Halinie Dziubińskiej. Z perspektywy kilkudziesięciu tak oto pisała:
„Nasi nauczyciele
Wychowawczynią klasy I b była profesor Maria Wlazłowska, ulubienica nas wszystkich. Uczyła rysunku i prowadziła prace ręczne. Mieliśmy z nią lekcje wychowawcze, na których omawiała sprawy samorządu klasowego, uczyła zasad dobrego wychowania, poczucia obowiązku i patriotyzmu. Będąc opiekunką harcerstwa w szkole, zachęcała nas do wstąpienia w jego szeregi. Większość dziewcząt, między innymi ja, zapisała się do ZHP.
Język polski wykładała profesor Felicja Cholewa. Duży nacisk kładła na czytanie książek. Obowiązkowo trzeba było przeczytać „Trylogię” Henryka Sienkiewicza, „Starą baśń” Józefa Kraszewskiego, „Lato leśnych ludzi” Marii Rodziewicz. Na pamięć uczyliśmy się wielu wierszy. Profesor Wincenty Jasiewicz był wielkim oryginałem, ale lubianym przez uczniów. Uczył języka niemieckiego oraz pisania gotykiem. Bardzo lubił śpiewać i dlatego uczył nas niemieckich piosenek oraz kolędy „Stille nacht”. Śpiewaliśmy chętnie.
Profesor Henryk Zwierzycki, matematyk, uczył precyzyjnego myślenia. Trzeba było w lot pamięciowo podać wynik mnożenia dwucyfrowych liczb przez dwucyfrowe.
Prof. Stanisław Cholewa – nauczyciel przyrody i geografii. Musieliśmy znać na pamięć nazwy rzek Afryki, Azji czy Europy, stolice państw itp. i wszystko pokazać na mapie. Wpajał w nas miłość do ojczystej przyrody i do Ojczyzny.
Prof. Jan Kajfasz wykładał historię i język łaciński. Łaciny zbytnio nie lubiliśmy, ale uczyć się trzeba było. Mogła się przydać jak nie na medycynie, to na farmacji lub studiach prawniczych.
Prof. Władysław Szopski- nauczyciel gimnastyki. Lubiłyśmy te lekcje, bo zachęcały do ruchu i pozwalały odpocząć od książek. Grałyśmy w siatkówkę, wykonywałyśmy różne ćwiczenia gimnastyczne, skakałyśmy na skakankach. Zimą podczas lekcji jeździłyśmy na łyżwach lub z górki na sankach. Latem – bywało – pływałyśmy kajakami po stawie pod opieką nauczyciela. Jednego razu nasz profesor, płynąc na czele o mało co nie „dostał” wiosłem od wędkarzy za… płoszenie ryb.
Ks. Stanisław Zdąbłasz- bardzo kochany kapłan. Wykładał liturgikę, ciekawie opowiadał o historii Kościoła Katolickiego, uczył pieśni religijnych. Lekcja zaczynała i kończyła się modlitwą.
Dyrektor szkoły Stanisław Francuz był nauczycielem historii. Nas nie uczył, jednak darzyłyśmy go wielkim szacunkiem”.
Na fotografii wieczorek taneczny klasy II b, do której uczęszczała autorka wspomnień – 21 lutego 1939 r.