Jubileusz 90-lecia – Cykl Wspomnień cz. 16
Johann Wolfgang von Goethe, nawiązując do antyczno-średniowiecznej sentencji, powiedział, że „kto nie idzie do przodu, ten się cofa”. Zasadność tego sformułowania dla funkcjonowania placówek oświatowych jest bezsprzeczna. Konstatacja, że osiągnęliśmy pewien stopień „doskonałości” i negowanie potrzeby ciągłego rozwoju to prosta droga do degradacji placówki edukacyjnej i stopniowej erozji renomy, którą szkoła wypracowywała przez lata. Szczęściem nikt z osób decyzyjnych odpowiedzialnych za funkcjonowanie Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego w Starachowicach nie myślał spoczywać na laurach i dopuszczać do siebie myśli, że oto jedyna w mieście szkoła średnia typu ogólnokształcącego jest już szkołą „kompletną”. Stąd brała się rotacja w gronie pedagogicznym, racjonalna presja na nieustanne doskonalenie warsztatu pracy pedagogów, twórczy ferment skutkujący implementacją nowych metod i form pracy, doposażanie placówki w nowoczesne pomoce dydaktyczne i wrzeszczcie troska o odpowiednie dla procesu dydaktyczno – wychowawczego warunki lokalowe.
Pierwsze tygodnie gimnazjum funkcjonowało w budynku Publicznej Szkoły Powszechnej Nr 2 na Bugaju, by następnie, za zgodą dyrekcji Zakładów Starachowickich, przenieść się do pomieszczeń zajmowanych przez Szkołę Zawodową. Praca dydaktyczna prowadzona była w dwóch równoległych do siebie parterowych, murowanych barakach. Pomiędzy nimi usytuowany był sporych rozmiarów plac, spełniający w okresie letnim rolę szkolnego boiska. Baraki, położone w pewnej odległości od ulicy, sąsiadowały z parcelą należącą do dyrekcji Zakładów Starachowickich, zabudowaniami fabrycznymi Wydziału Armatniego i halą, z której korzystali uczniowie Szkoły Zawodowej. Do każdego z baraków prowadziły dwa wejścia. W budynku położonym od strony ulicy nauki pobierali uczniowie klas pierwszych. Pierwsze doń wejście wiodło do dwóch sal lekcyjnych przegrodzonych toaletą. Na korytarzu umieszczono wieszaki przeznaczone na wierzchnie odzienie uczniów. Drugie wejście prowadziło do sali zajęć praktycznych, pracowni przyrodniczej, pokoju nauczycielskiego oraz pomieszczenia zajmowanego przez dyrektora szkoły i sekretariat. W drugim budynku znajdowały się sale lekcyjne zajmowane przez uczniów klas starszych oraz duże pomieszczenie spełniające funkcję szkolnej świetlicy.
W związku z coraz większą liczbą młodzieży uczęszczającej do gimnazjum ciasnota dawała się coraz mocniej we znaki uczniom i pedagogom. Zwracał na to uwagę wizytujący szkołę w październiku 1938 roku przedstawiciel Kuratorium Okręgu Szkolnego Krakowskiego Władysław Horbacki. Mówił: „warunki lokalowe fatalne: młodzież rozbita na 4 grupy sporadycznie się styka. Zmuszona do przebywania na 4 oddzielnych, ciasnych korytarzach nie jest zżyta. O jakiejkolwiek pracy naukowej i wychowawczej przy tak opłakanych warunkach mowy być nie może, mimo starań ze strony grona pedagogów”.
Ten stan rzeczy ulec mógł odmianie dopiero z chwilą oddania do użytku budowanego gmachu gimnazjum. Zabiegi dyrekcji o pozyskanie dodatkowych pomieszczeń w budynku Szkoły Zawodowej spotykały się bowiem ze stanowczą odmową dyrekcji Zakładów Starachowickich.
Idea pobudowania gmachu przystosowanego do potrzeb gimnazjum narodziła się już w pierwszym roku funkcjonowania szkoły. Ci, którym ta sprawa leżała na sercu, powołali do życia Komitet Wykonawczy Budowy Gimnazjum w Starachowicach. Tworzyli go początkowo: pełniący funkcję prezesa – Bolesław Szczerbo-Rawicz, St.Francuz, E.Jastrzębski, J.Kaliwoda, K.Klimkiewicz, J.Kukliński, J.Kuczyński, N.Leszczyński, K.Mijalski, S.Mieczysławski, S.Mincberg, B.Neiman, J.Rechnio, A.Wyporek i N.Zieliński.
Działania Komitetu, zainicjowane w marcu 1937 roku, spotkały się z poparciem dyrekcji Zakładów Starachowickich. Pozyskano dzięki temu plac pod budowę gmachu, pomoc techniczną i kredyt w postaci materiałów budowlanych. Wstępny projekt szkoły wykonał na zlecenie Komitetu Wykonawczego inż. Stefan Götz. Budynek wykonany według wzoru Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego miał mieć kubaturę 7000m3.
Wstępny kosztorys (sporządzony według cen z czerwca 1937 roku) opiewał na kwotę około 165 tys. zł. Wraz z upływem miesięcy przewidywane koszty budowy rosły. Już we wrześniu 1937 roku mówiono o ok. 250 tys. zł. Jakiś czas później sumę tę podwyższono o ponad 50 tys. zł.
Nawet wstępne, skromne szacunki pokazywały, jak wielkie zadanie stoi przed ludźmi zaangażowanymi w budowę gmachu gimnazjum. Kredyt przyznany przez Zakłady Starachowickie, choć niesłychanie cenny, pokrywał ledwo część przewidywanych wydatków (we wrześniu 1937 roku fabryka oferowała 45 tys. zł. w materiałach budowlanych; później proponowane sumy systematycznie rosły). Postanowiono tedy odwołać się do ofiarności społeczeństwa. Odzew był natychmiastowy i wielce obiecujący. Sukcesywnie spływać zaczęły wpłaty zasilające konto Komitetu Wykonawczego Gimnazjum. Już w marcu 1937 roku członkowie Polskiego Związku Zawodowego Pracowników Przemysłowych i Handlowych Rzeczypospolitej Polskiej Oddział w Starachowicach zgromadzeni na dorocznym walnym zebraniu podjęli jednomyślną decyzję o przekazaniu na ten szlachetny cel równowartości 20 godzin pracy. W ich ślady poszli pracownicy umysłowi i fizyczni Zakładów Starachowickich oferując na rzecz gimnazjum wynagrodzenie otrzymane za 10 godzin pracy. Nie żałowały także grosza rozmaite instytucje społeczne, związki zawodowe, spółdzielnie, władze lokalne. Swoje datki składały także osoby prywatne, między innymi Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Wojciech Świętosławski, który przekazał na konto Komitetu Wykonawczego 100 zł. Budowę gimnazjum wspierali także rodzice uczniów pobierających nauki w gimnazjum, deklarując wpłaty po 200 zł. przez okres 4 lat. Symboliczną godzinę spędzali także w soboty na placu budowy uczniowie.
Pozyskiwane stopniowo fundusze pozwalały Komitetowi Wykonawczemu przystąpić do realizacji sporządzonych planów. Roboty ziemne przy budowie szkoły rozpoczęto już na początku września 1937 roku. Przewidywano wstępnie, że jeszcze w roku 1937 budynek będzie zwieńczony dachem. By dzieło doprowadzić do końca, pokonywano piętrzące się trudności. Zwracano się do rozmaitych czynników społecznych i politycznych, wytrwale zbierano ciągle brakujące pieniądze. Przy tej okazji członkowie Komitetu Wykonawczego świadomie ignorowali wezwania przedstawicieli Zakładów Starachowickich mających największy udział w budowie, aby stosownie do możliwości finansowych, zmniejszyć kubaturę budynku drogą rezygnacji z budowy sali gimnastycznej.
Perspektywa zakończenia budowy nowego gmachu gimnazjum wydawała się nieodległa…
Rysunek autorstwa Bogdana Szczepanika, ucznia Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego w Starachowicach od 1937 roku. Tak zapamiętał szkołę, do której uczęszczał.