Jubileusz 90-lecia – Cykl Wspomnień cz. 20
Wiele było typów postaw Polaków w dobie II wojny światowej. Większość społeczeństwa starała zaadaptować się do wojennej rzeczywistości, koncentrując się na ochronie biologicznego bytu i uniknięciu represji. Nieliczni manifestowali swoją uległość i gotowość do kolaboracji z okupantem. Wielu, dając wyraz swojej niezgodzie na okupacyjne porządki, przejawiało aktywność w formacie biernego oporu i walki cywilnej. Byli wreszcie tacy, którzy wybrali postawę bezkompromisowego sprzeciwu wobec okupanta, realizowaną w ramach struktur podziemnych. Tę właśnie drogę wybrał Bolesław Papi.
Uczniem Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego w Starachowicach został w 1937 roku. Bystry, elokwentny, umiejętnie godził szkolną naukę z pasją swojego życia – ornitologią, której pozostawał wierny od wczesnych lat edukacji. Jeszcze jako uczeń szkoły powszechnej, spędzał długie godziny na skrupulatnym obserwowaniu wyglądu i zwyczajów ptaków, rozwieszaniu karmników i budek lęgowych. Pokłosiem owej aktywności był profesjonalnie redagowany od 1935 roku dzienniczek obserwacji ptaków. Przekraczając progi starachowickiego gimnazjum ornitolog – pasjonat znalazł dobry klimat dla rozwijania swoich zainteresowań. Cenne było dlań merytoryczne wsparcie, z jakim śpieszył profesor Stanisław Cholewa. Intensyfikacji ptasich obserwacji, dokumentowanych również za pomocą aparatu fotograficznego, służyło także dzielenie ornitologicznej pasji przez kolegę ze szkolnej ławy, Zbigniewa Sochackiego.
Dramatyczną cezurę w życiu Bolesława Papiego wyznaczał wybuch wojny. Jak wielu gimnazjalnych kolegów pod koniec sierpnia 1939 roku uczestniczył w kopaniu rowów przeciwlotniczych i instalowaniu baterii dział mających chronić miasto przed atakami z powietrza. W szkolnych ławach starachowickiego gimnazjum zasiadł ponownie w listopadzie 1939 roku. Spędził w nich niespełna trzy miesiące, do momentu definitywnego zamknięcie przez okupantów jedynej szkoły średniej w mieście. Przymuszony do odnalezienia się w wojennej rzeczywistości, przez kilka miesięcy 1940 roku, pracował jako strażnik przeciwpożarowy. Z tymczasowego zajęcia czerpał sporo satysfakcji. Znajdujące się wszak w zakresie jego obowiązków patrolowanie torowiska kolejki wąskotorowej dawało okazję do prowadzenia obserwacji leśnych ptaków.
Kolejnym epizodem w szkolnej karierze Bolesława Papiego była nauka w prowadzonej przez jego ojca – Kazimierza Szkole Zawodowej. Z oczywistych względów nie był to szczyt jego edukacyjnych aspiracji. Choć zatem szkołę przysposabiającą do zawodu tokarza w 1942 roku ukończył, to równolegle – na tajnych kompletach – kontynuował naukę na poziomie średnim. Edukację zwieńczył pomyślnie zdanym egzaminem maturalnym w lipcu 1942 roku. Imał się także profesji nauczyciela. Od 1941 roku odnaleźć można go w gronie pedagogicznym starachowickiej Szkoły Zawodowej.
Uczestnictwo w tajnym nauczaniu nie było jedynym przejawem kontestacji okupacyjnej rzeczywistości. Mimo słabego zdrowia (od dzieciństwa chorował na gruźlicę) włączył się w struktury wojskowe polskiego państwa podziemnego. Zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej, zasilił szeregi oddziału dywersyjnego podobwodu „Wola”. „Czerw” – bo takim pseudonimem posługiwał się w konspiracji Bolesław Papi – był uczestnikiem jednej z bardziej spektakularnych akcji zbrojnych, jakie struktury podziemnego państwa przeprowadziły na terenie Starachowic – Wierzbnika – zamachu na hitlerowskiego inspektora grup operacyjnych policji bezpieczeństwa Rzeszy (Sicherheitspolizei-SiPo i Sicherheitsdienst –SD) dystryktu radomskiego Ericha Schütze. Ubezpieczając wykonującego wyrok ppor. Zdzisława Zieniewicza, Bolesław Papi zginął 25 maja 1944 roku. Najpewniej, otoczony przez Niemców, połknął zawartość fiolki z cyjankiem potasu, którą żołnierze AK otrzymywali od służb sanitarnych na okoliczność niebezpiecznych akcji.
Na zdjęciu Bolesław Papi. Fotografia wykonana najpewniej w 1939 roku.