Jubileusz 90-lecia – Cykl Wspomnień cz. 6
Każda bez wyjątku szkoła jest unikatowa. Bo choć funkcjonuje w zunifikowanym dla wszystkich gorsecie prawno – organizacyjnym, to przecież zapełniający ją ludzie – tak uczniowie jak i grono profesorskie – decydują o niej niepowtarzalnym klimacie. Zanim oddam głos tym, którzy we wspomnieniach próbowali ożywić ducha starachowickiego gimnazjum, przywołam standardy, które w znacznym stopniu decydowały o funkcjonowaniu pierwszej w mieście szkoły średniej typu ogólnokształcącego.
Kilkanaście dniu po formalnym uruchomieniu szkoły, Rada Pedagogiczna przedyskutowała regulamin organizacyjny i program naukowy. Przyjęte i zaimplementowany w starachowickim gimnazjum dokumenty bazowały w dużej mierze na rozwiązaniach wypracowanych w Gimnazjum i Liceum im. Błogosławionej Kingi w Kielcach. Nowo powstała szkoła w swoim programie naukowym przyjęła dewizę „Niech nasza szkoła wytrwałą pracą stanie się godna Imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego”.
Każdego roku układany był plan naukowy i wychowawczy na dany rok szkolny. Ustalono, aby klasówki w roku szkolnym ułożone były według terminarza. Pozwalało to wykluczyć przeprowadzanie dwóch sprawdzianów w ciągu jednego dnia. Przewidywano, że w ciągu roku winna się odbywać określona ilość sprawdzianów z danego przedmiotu (język polski – 8, język łaciński – 6, język niemiecki – 8, matematyka – 6). Nauczyciele zadający prace domowe instruowali uczniów aby „ćwiczyć się w intensywności swojej pracy”, tak aby nauka w domu zajmowała: w klasie I – 2 godziny, w klasie II, III i IV – 2,5 godziny.
Z wielka starannością pochylono się nad programem wychowawczym. Jego ważnym komponentem były uroczystości szkolne i państwowe, na które młodzież przygotowywała uroczyste akademie. Celebrowano w ten sposób Święto Niepodległości, Święto Stanisława Kostki, Tydzień Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, imieniny Prezydenta Ignacego Mościckiego, Święto Lasu i Święto Morza. W roku szkolnym 1936/1937 uczczono 400 – lecie urodzin Piotra Skargi. Rok później świętowano poświęcenie kamienia węgielnego pod budynek nowej siedziby gimnazjum.
Uczniowie poddani zostali rygorom szkolnego regulaminu. Zabraniał on m.in. przebywania bez opieki rodziców na ulicach miasta po godzinie 1900. Wyjścia wykraczające poza tę godzinę wymagały każdorazowo zgody dyrektora szkoły. Na porządku dziennym była kontrola stancji. Wychowawcy klas odwiedzali swoich podopiecznych mieszkających w wynajmowanych lokalach. Celem wizyt było sprawdzanie warunków do nauki i zachowanie uczniów.
W starachowickim gimnazjum postawiono na wizualną uniformizację uczniów. Uczniowski strój był precyzyjnie określony. Dla przykładu: dziewczęta zobligowane były nosić spódnicę, bluzkę z długimi rękawami i granatowy fartuszek z białym kołnierzykiem. Całość szkolnego uniformu dopełniały brązowe pończochy i pantofle. Nakrycie głowy stanowił granatowy beret z niebieską lamówką. Wpięty był weń metalowy znaczek w kształcie rozłożonej książki. Zimą gimnazjalistki przepisowo odziane były w granatowe jesionki zaopatrzone w srebrne guziki. Na lewym rękawie przyszyta była szkolna tarcza (numer szkoły – 412 – wkomponowany w niebieskie tło). Na uroczystości państwowe i szkolne zabawy uczennice zobligowane były zakładać białe bluzki.
Na zdjęciu: uczennice klasy II B Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego w Starachowicach: Mieczysławska, Nadolska, Knedler, Dziubińska – 1939 r.